Czas na spełnienie marzenia - tych młodszych i tych starszych! Zarzucę Was zdjęciami, choć klimatu tego miejsca nie oddadzą żadne zdjęcia i film.
Zostawiliśmy samochód w miejscu naszego noclegu a gospodyni zawiozła nas do parku. Od pierwszej chwili byliśmy pod wielkim wrażeniem! Wszystko jest dopracowane w najmniejszych szczegółach, tu po prostu chce się zamieszkać ;) Atrakcji jest ogrom, kolejki nie były tragiczne, choć w niektórych miejscach trzeba było trochę postać (Harry Potter, Minionki). Czekanie w kolejce umila fakt, że na trasie jest masa ozdób, dekoracji w klimacie danej atrakcji. Dla mnie mistrzostwo :)
Universal Studio Tour - warto się załapać! Przejażdżka po studio filmowym i można podziwiać:
- kultowe samochody, które grały w filmach
- gotowe scenografie filmowe
I wracamy na atrakcje
Pokaz specjalny "Waterworld" - coś niesamowitego! Skutery, walki a nawet lądowanie samolotu na wodzie. Siedzieliśmy na samym przodzie, w efekcie czego po pokazie byliśmy wyjątkowo mokrzy.
Czas na Minionki!
O! Tak wygląda kolejka do Minionków:
O ile po prysznicu w Waterwold niektórzy nie byli zbyt szczęśliwi to nagle na wodnym placu zabaw cała trójka chętnie wskoczyła do wody :)
No i niesamowite przeżycie dla Franka - Olivander wybrał Frania do małego pokazu i dopasował dla niego różdżkę :) Były dzikie odgłosy, mruganie świateł, rozbłyski - aż znalazła się ta idealna.... którą można było następnie kupić w sklepie za ścianą ;) W takiej sytuacji nie mogliśmy tego nie zrobić.
Na koniec Franek, Krysia i ja załapaliśmy się na pokaz świateł w Hogwarcie a Marek razem ze zmęczonym Jankiem pojechał autobusem po samochód. Nie obyło się bez przygód, musieli iść drogą naookoło, Janek zasnął w autobusie i Marek musiał go nieść ;) Ale w końcu mocno wyczerpani, ale i bardzo szczęśliwi wróciliśmy na nocleg.


















































































