Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malezja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 sierpnia 2019

Malezja - dzień 3. Kukup, Pontian i Malakka

 

Muszę przyznać, że nasze lokum było dość osobliwe :) olbrzymia przestrzeń, intrygujące dodatki. Do domu wchodzi się bez butów. W środku czysto, przyjemnie. 















To tylko przystanek w drodze, więc rano szybko się zbieramy i szukamy miejsca na śniadanie. Niedaleko znajdujemy przyjemny bar, gdzie zebrała się już spora grupa osób. 


Nasze bagaże na miesięczny wyjazd. Sztukę pakowania opanowaliśmy do perfekcji ;) do hotelu zabieramy tylko małą walizkę, która jest spakowana na najbliższe 3 dni, co 2-3 dni robimy szybkie przepakowanie i wymianę brudnych ubrań na czyste.




A tu sztuka robienia roti - naszego przysmaku śniadaniowego na najbliższy miesiąc. Są w wersji bez dodatków, na słodko, na ostro. Krysię zachwyciły z bananem i cukrem, my wolimy te wytrawne z sosami.

W trakcie tego śniadania odkryliśmy, że dzieciaki lokalne piją jakiś ciekawy napój. Metodą "na palec" zamówiliśmy takie same i... to był strzał w dziesiątkę. Mocno limonkowa herbata, słodka, z lodem. A że jedzenie i napoje kosztuje tu grosze to ta herbatka - Teh o limau - stała się naszym ulubionym napojem, zamiawanym często. Czasami tylko konkurowała z Teh tarik - herbatą mleczną. Obydwa napoje można zamówić w wersji na ciepło lub z lodem. 










Przydrożny stragan z owocami. Na pierwszym planie Durian






i mangusty:



Ruszyliśmy w drogę do Kukup - małej wioski rybackiej z domami i restauracjami zbudowanymi na palach nad wodą






w oddali port, z którego można popłynąć promem na okoliczne wyspy













W boczne uliczki prowadzące do tych budynków nie można już wjechać samochodem, tylko skuter lub spacer


ofiary dla bóstw




I już dalsza droga w kierunku Malakki, z krótkim spacerem po deptaku w Pontian




Kolejna wioska przy drodze


zakupy, tutaj można się żywić nawet samymi owocami, są przepyszne i bardzo tanie






Malakka. Dojechaliśmy do mieszkania (Airbnb tutaj funkcjonuje naprawdę dobrze!) i wybraliśmy się na wieczorny spacer i kolację do centrum - na Jonker Walk. To miejsce wieczorem rozkwita gwarem, jest mnóstwo stoisk z jedzeniem, gra muzyka. 





Czas na kolację. Dziś koniecznie chciałam trafić do Capitol Satay! To jedna z kultowych knajpek w Melace, chwilke czekaliśmy na wolny stolik. Każdy stolik posiada wbudowany kociołek, w którym gotuje się sos na bazie orzeszków. W lodówkach znajdują się dodatki do ugotowania w tym sosie, nadziane na patyczki.  Jest ich mnóstwo i są bardzo różnorodne kurczak, kulki rybne, owoce morza, wieprzowina, warzywa, jajka. Na talerzykach można wybrać dodatki. Mięsko gotuje się w sosie i trafia od razu do buzi. Na koniec podlicza się patyczki i talerzyki i płaci. Nam się bardzo podobało i jak widać na zdjęciach - smakowało.











Na koniec jeszcze spacer po Melace do naszego wynajętego mieszkania



w tle kościół św Franciszka Ksawerego








I drugie przejście przez targ nocny na Jonker Walk






Wszystko tu można kupić :) 




jajka przepiórcze na patyczku!





Na koniec długiego dnia należą się lody!!! 
A w zasadzie kruszony lód polany syropem :) 



a może lody z durianem? Albo Cendol - czyli ze strączkami? :) 







Chodzi się tu bardzo przyjemnie, nie ma naganiania, zaczepiania. Jest bardzo sympatycznie i przyjaźnie





i już w łóżeczkach a za oknem widok na Malakkę