Muszę przyznać, że nasze lokum było dość osobliwe :) olbrzymia przestrzeń, intrygujące dodatki. Do domu wchodzi się bez butów. W środku czysto, przyjemnie.




To tylko przystanek w drodze, więc rano szybko się zbieramy i szukamy miejsca na śniadanie. Niedaleko znajdujemy przyjemny bar, gdzie zebrała się już spora grupa osób.
Nasze bagaże na miesięczny wyjazd. Sztukę pakowania opanowaliśmy do perfekcji ;) do hotelu zabieramy tylko małą walizkę, która jest spakowana na najbliższe 3 dni, co 2-3 dni robimy szybkie przepakowanie i wymianę brudnych ubrań na czyste.


A tu sztuka robienia roti - naszego przysmaku śniadaniowego na najbliższy miesiąc. Są w wersji bez dodatków, na słodko, na ostro. Krysię zachwyciły z bananem i cukrem, my wolimy te wytrawne z sosami.
W trakcie tego śniadania odkryliśmy, że dzieciaki lokalne piją jakiś ciekawy napój. Metodą "na palec" zamówiliśmy takie same i... to był strzał w dziesiątkę. Mocno limonkowa herbata, słodka, z lodem. A że jedzenie i napoje kosztuje tu grosze to ta herbatka - Teh o limau - stała się naszym ulubionym napojem, zamiawanym często. Czasami tylko konkurowała z Teh tarik - herbatą mleczną. Obydwa napoje można zamówić w wersji na ciepło lub z lodem.
Przydrożny stragan z owocami. Na pierwszym planie Durian
i mangusty:
Ruszyliśmy w drogę do Kukup - małej wioski rybackiej z domami i restauracjami zbudowanymi na palach nad wodą
w oddali port, z którego można popłynąć promem na okoliczne wyspy
W boczne uliczki prowadzące do tych budynków nie można już wjechać samochodem, tylko skuter lub spacer
ofiary dla bóstw
I już dalsza droga w kierunku Malakki, z krótkim spacerem po deptaku w Pontian
Kolejna wioska przy drodze
zakupy, tutaj można się żywić nawet samymi owocami, są przepyszne i bardzo tanie
Malakka. Dojechaliśmy do mieszkania (Airbnb tutaj funkcjonuje naprawdę dobrze!) i wybraliśmy się na wieczorny spacer i kolację do centrum - na Jonker Walk. To miejsce wieczorem rozkwita gwarem, jest mnóstwo stoisk z jedzeniem, gra muzyka.
Czas na kolację. Dziś koniecznie chciałam trafić do Capitol Satay! To jedna z kultowych knajpek w Melace, chwilke czekaliśmy na wolny stolik. Każdy stolik posiada wbudowany kociołek, w którym gotuje się sos na bazie orzeszków. W lodówkach znajdują się dodatki do ugotowania w tym sosie, nadziane na patyczki. Jest ich mnóstwo i są bardzo różnorodne kurczak, kulki rybne, owoce morza, wieprzowina, warzywa, jajka. Na talerzykach można wybrać dodatki. Mięsko gotuje się w sosie i trafia od razu do buzi. Na koniec podlicza się patyczki i talerzyki i płaci. Nam się bardzo podobało i jak widać na zdjęciach - smakowało.
Na koniec jeszcze spacer po Melace do naszego wynajętego mieszkania
w tle kościół św Franciszka Ksawerego
I drugie przejście przez targ nocny na Jonker Walk
Wszystko tu można kupić :)
jajka przepiórcze na patyczku!
Na koniec długiego dnia należą się lody!!!
A w zasadzie kruszony lód polany syropem :)
a może lody z durianem? Albo Cendol - czyli ze strączkami? :)
Chodzi się tu bardzo przyjemnie, nie ma naganiania, zaczepiania. Jest bardzo sympatycznie i przyjaźnie
i już w łóżeczkach a za oknem widok na Malakkę