Od poniedziałku pracuję tu na miejscu, więc mamy mniej czasu na wyprawy. Ale zwiedzamy i poznajemy kulturę kazachską na dwa sposoby - podniebieniem i uszami.
Prowadzę codziennie długie rozmowy z współpracownikami, którzy tu mieszkają o kazachskiej kulturze, zwyczajach, tradycjach, życiu codziennym. To naprawdę niesamowite uzyskiwać takie informacje "u źródła" a nie z przewodnika. Mam ochotę wręcz wprosić się im do domu, poznać ich rodziny i zobaczyć wszystko na własne oczy :-)
Dużo też rozmawiamy o lokalnej kuchni, o przepisach. To mój konik, więc chciałabym wiedzieć, co warto zamówić, czego spróbować. Proszę o lokalne przepisy i udaje mi się uzyskać kilka - na słodkie desery. Z pewnością je wypróbuję.
Codziennie wieczorem wybieramy się na kolacje do restauracji/kawiarni serwującej kuchnię kazachską lub uzbecką.
Jeszcze przed wyjazdem szukałam informacji o kuchni kazachskiej, natrafiłam m.in na to:
KAZACHSTAN Podstawowymi składnikami potraw są: baranina, konina i rozmaite produkty mleczne.Najpopularniejsze dania to: kiełbaski z koniny - kazi chuzhuk, gęsta zupa z baraniny z podrobami – kaurdak, gotowany łeb barani, gotowaną koninę i baraninę z kluskami – besbarmak, szaszłyki z baraniny. Do przysmaków należą też: wędzony smalec z końskiej szyi (zhal) czy wędzona golonka (zhaya). Narodowe napoje to: mocna herbata ze śmietanką , czyli czaj serwowany w czajchanach (herbaciarniach), kumys (sfermentowane mleko klaczy. Na stepach gości częstuje się mlekiem wielbłąda - shubat.
To co udało nam się potwierdzić, to że na pewno bycie wegetarianinem w tym kraju to trudna sprawa :-) Mięso zdecydowanie jest podstawą wszelkich potraw.
Druga sprawa, to kuchnia kazachska miesza się nieco z uzbecką, przy czym jest między nimi łatwa do zidentyfikowania różnica. Kazachowie byli ludem koczowniczym, więc ich potrawy były bardzo proste, głównie gotowane mięso z dodatkami i nabiał. Nie hodowali przypraw, nie uprawiali warzyw, więc brak tu wyrazistych smaków. Kuchnia uzbecka w porównaniu z tym jest bardziej urozmaicona.
Jednym z pierwszych miejsc, które odwiedziliśmy był bardzo lokalny bar, trochę na wzór naszych barów mlecznych. Większość potraw wystawionych w lodówce, odgrzewane w mikrofali, część smażonych w kazanach (wielkich misach żeliwnych nad ogniem), dużo bułeczek, pierożków, cziburieków i innych zawijasów z nadzieniem. Bardzo lubimy takie miejsca i zazwyczaj ich poszukujemy w miejscach do których jeździmy, bo w nich zazwyczaj jadają miejscowi. Uroku zazwyczaj dodają plastikowe sztućce i talerze :-)
Te kluski na pierwszym planie to Manty (МАНТЫ ) - bardzo cienkie ciasto nadziewane farszem mięsnym lub warzywnym i gotowane na parze. Ta z lewej - ma nadzienie z dynią i warzywami - fantastyczna! te z prawej - nadzienie mięsne z dodatkiem szczypiorku. Wszystkie które jedliśmy i widzieliśmy miały ten charakterystyczny warkocz przez środek. Razem z Manty na talerzu szaszłyk drobiowy, świetnie przyprawiony mieszanką lokalnych przypraw i bakłażan z sosem podobnym do tzatziki.
To danie było naprawdę smaczne. wyglądało jak naleśnik, ale nie miało z nim nic wspólnego. To mocno rozbite mięso baranie, naprawdę bardzo cieniutkie, nadziewane sosem jogurtowym z ogórkiem, cukinią, czosnkiem. posypane serem i zapieczone. Niestety nie jest to typowe danie kazachskie, jak się później dowiedzieliśmy.
Za te 2 talerze + napoje zapłaciliśmy ok 30 zł.
Buły, buły, buły - z mięsem, serem, kartoszkami ;) kapustą, parówą. czego dusza zapragnie. Cena - od 2 zł/szt
I pierożki w różnej formie.
Do tego schłodzony kompot z truskawek i git!
Kolejnego dnia zaszliśmy do bardziej wyrafinowanej restauracji, zachęciły nas imitacje jurt w ogródku.
Było ładnie, klimatycznie, ale nie do końca zadowalająco. Drogo a niezbyt smacznie.
U Marka w kazanie Syrne - duże kawałki baraniny z ziemniakami i papryką. U mnie - Ali-Nazik, małe kawałki baraniny, bardzo ostre na jogurtowej poduszeczce z bakłażanem. Jak dla mnie - za ostre.
W tej restauracji najbardziej smakowało nam pieczywo.
Te bułeczki po lewej to baursak - z ciasta drożdżowego, pieczone w głębokim tłuszczu, jak nasze pączki, po prawej - uzbekh tandyr flat cake - uzbecki chlebek. Te małe kuleczki to kurt - kwaśne mleko wymieszane z dużą ilością soli, odsączone, wyciśnięte i uformowane w kulki. Kurt w tej restauracji był tak stary, że nie dało się go ugryźć. :-(
Napój w tle to kumys - sfermentowane mleko klaczy. Nie udało nam się wypić całej szklanki, miało bardzo, bardzo intensywny koński zapach.
Zniechęceni tymi doświadczeniami poprosiliśmy o polecenie innego miejsca i już od kolejnego wieczoru urzędowaliśmy tutaj:
Wspaniałe miejsce, klimatyczne bardzo. Obsługa w tradycyjnych (uzbeckich) czapeczkach. Za dodatkową opłatą (ok 40 zł) można sobie oddzielny okrągły stolik zarezerwować, przy którym siedzi/leży się bez butów.
Na początek była uzbecka herbata - z cytryną i miodem. Słodka ale orzeźwiająca. A do niej - miseczki, z których ją się pije :-)
ale najlepsze była "Magic Tea" -zielona z jabłkami! i miodem.
Zupy - bardzo tłuste i bardzo mięsne :-) spróbowaliśmy dwóch
Ta zupa nazywa się Chuchvara - gęsta, prawie jak nie zupa a sos. Pływają w niej małe pierożki z nadzieniem mięsnym. Z dodatkiem śmietany i świeżej pietruszko. Naprawdę dobra.
To Manpar - rzadsza, z kawałami mięsa i makaronu. Taka wzbogacona pomidorówka :-)
Musieliśmy spróbować najbardziej typowego dania kazachskiego - besbarmak.
Bardzo proste danie. Kluchy i gotowane mięso. A jak się to przyrządza? Najpierw trzeba długo gotować mięso, im więcej rodzajów mięsa, tym danie lepsze. Powinna być tam baranina i konina, najlepiej kiełbaski z koniny (na dolnym zdjęciu na małym talerzu) - to najlepszy kawałek końskiego mięsa. . Mięso musi być naprawdę miękkie. Potem mięso się wyjmuje a do wywaru wrzuca się ciasto - takie makaronowe, ale w cienkich, dużych płatach. Gdy ciasto ugotowane - wykładamy na talerz, dodajemy mięso, cebulę i posypujemy szczypiorkiem.
Przed wejściem do Tjabatejki stanowisko kucharzy, którzy pozwolili nam zajrzeć do wielkich kazanów
To miejsce tak nas zauroczyło i zaskoczyło bogatą kartą, że postanowiliśmy konsekwentnie próbować kolejnych specjałów właśnie tutaj.
Tak powinien wyglądać Uzbecki chleb nazywany "flat bread" choć wcale płaski nie był :-)
I kosz pieczywa. Z pysznymi baursak i kurtem. Pieczywo świeże, ciepłe!
Kaurma lagman - pieczony lagman. Kluski z ciasta cięższego niż makaronowe, dość twarde, zwarte. Z dodatkiem mięsa i warzyw, z gęstym, tłustym sosem. Smakowało wybornie.
Tu w wersji light ;) - Uigur lagman - z większą ilością warzyw i sosem.
I shubat - kwaśne mleko wielbłądzie. Pyszne, delikatne, wspaniale komponujące się z mięsnymi daniami. Można je kupić nawet w supermarkecie w butelkach :-) Zgodnie z tradycją nalewa je kobieta - tu nasza przewodniczka po kulturze kazachskiej.
Jeśli będziecie mieli okazję - koniecznie spróbujcie!
A co na deser? Generalnie w Kazachstanie na deser zjada się suszone owoce i orzechy, ale jest też kilka innych wspaniałości. na przykład Chak - Chak
Bardzo proste a bardzo smaczne. Robi się ciasto, z ciasta bardzo cienkiem rurki. Te rurki smaży się na głębokim tłuszczu a potem jeszcze ciepłe miesza z miodem. Można dodać bakalie, wymieszać i do miski. Jak wystygnie to stwardnieje. Można wtedy kroić na porcję. Naprawdę dobre!
Ale znacznie lepszy był "Ant Hill" Muraveynik. Oh, słodki, karmelowy, genialny!
kruche kawałki ciasta, wymieszane z karmelem i niebieskimi rodzynkami. Okropnie słodkie, okropnie pyszne!
Na koniec (prawie) każdego posiłku dostawaliśmy gratis
Smacznie było :-)
Musieliśmy spróbować najbardziej typowego dania kazachskiego - besbarmak.
Bardzo proste danie. Kluchy i gotowane mięso. A jak się to przyrządza? Najpierw trzeba długo gotować mięso, im więcej rodzajów mięsa, tym danie lepsze. Powinna być tam baranina i konina, najlepiej kiełbaski z koniny (na dolnym zdjęciu na małym talerzu) - to najlepszy kawałek końskiego mięsa. . Mięso musi być naprawdę miękkie. Potem mięso się wyjmuje a do wywaru wrzuca się ciasto - takie makaronowe, ale w cienkich, dużych płatach. Gdy ciasto ugotowane - wykładamy na talerz, dodajemy mięso, cebulę i posypujemy szczypiorkiem.
Przed wejściem do Tjabatejki stanowisko kucharzy, którzy pozwolili nam zajrzeć do wielkich kazanów
To jest Plov (pilaf)
To miejsce tak nas zauroczyło i zaskoczyło bogatą kartą, że postanowiliśmy konsekwentnie próbować kolejnych specjałów właśnie tutaj.
Tak powinien wyglądać Uzbecki chleb nazywany "flat bread" choć wcale płaski nie był :-)
I kosz pieczywa. Z pysznymi baursak i kurtem. Pieczywo świeże, ciepłe!
Plov, czyli pilaf. Dokładnie Tai Oshi Festival Pilaf. Tłusty ryż ze specjalną przyprawą, z dodatkiem baraniny i plastra końskiej kiełbasy. Pyszny, choć tłusty. Sycący, fajnie doprawiony. Czekam na przepis, ma mi go przysłać poznana w Kazachstanie współtrenerka.
A tu brązowy pilaf - Chaikhona pilaf
Z baraniną oczywiście, przyprawami i świeżym czosnkiem.
Do pilaf'a podaje się Achuchuk sałatkę z pomidorów i czerwonej cebuli. W wersji na ostro - również z ostrą papryczką.
Szaszłyki serwowane były na prawie metrowych prętach :-) Pyszne. Z dodatkiem świeżej cebuli i sosem pomidorowo-ziołowym. Chyba jedyne danie z kurczaka w menu ;-)
I kolejne danie, które nam bardzo smakowało
Tu w wersji light ;) - Uigur lagman - z większą ilością warzyw i sosem.
I shubat - kwaśne mleko wielbłądzie. Pyszne, delikatne, wspaniale komponujące się z mięsnymi daniami. Można je kupić nawet w supermarkecie w butelkach :-) Zgodnie z tradycją nalewa je kobieta - tu nasza przewodniczka po kulturze kazachskiej.
Jeśli będziecie mieli okazję - koniecznie spróbujcie!
A co na deser? Generalnie w Kazachstanie na deser zjada się suszone owoce i orzechy, ale jest też kilka innych wspaniałości. na przykład Chak - Chak
Bardzo proste a bardzo smaczne. Robi się ciasto, z ciasta bardzo cienkiem rurki. Te rurki smaży się na głębokim tłuszczu a potem jeszcze ciepłe miesza z miodem. Można dodać bakalie, wymieszać i do miski. Jak wystygnie to stwardnieje. Można wtedy kroić na porcję. Naprawdę dobre!
Ale znacznie lepszy był "Ant Hill" Muraveynik. Oh, słodki, karmelowy, genialny!
kruche kawałki ciasta, wymieszane z karmelem i niebieskimi rodzynkami. Okropnie słodkie, okropnie pyszne!
Na koniec (prawie) każdego posiłku dostawaliśmy gratis
Smacznie było :-)