piątek, 29 czerwca 2012

wyruszamy!

Już dziś! Ruszamy! Już prawie....

Ale jeszcze:
- rano do pracy
- pozałatwiać sprawy przed wyjazdem
- spakować się! AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!

Godzina 13ta, wychodzę z pracy a do podróży NIC nie przygotowane. NIC. Jeszcze wczoraj nie doszła do nas Zielona Karta zamówiona przez Marka we wtorek. Czy dojdzie? Może się okazać potrzebna.

Rekord pobity. Po 4,5 godzinach jesteśmy zapakowani do samochodu. Z pewnością pomogło, że większą część pakowania załatwiłam bez dzieci, ale jak przyszły z Markiem były całkiem pomocne. Z wielką chęcią znosili bagaże do samochodu. Krysia walczyła trochę z emocjami wykazując olbrzymią potrzebę bliskości. Zauważyłam, że tak jej się często zdarza przed wyjazdami, przeżywa swoje "raisefieber".

Schodzimy  na dół, w skrzynce na listy czeka Zielona Karta. Mamy szczęście! Wsiadamy do samochodu i odjeżdżamy, po drodze jeszcze kilka przystanków - ostatnie zakupy. W Koluszkach odbieramy aparat fotograficzny zakupiony wczoraj. To mój prezent na urodziny :-) Przyda się z pewnością na wyjeździe.

Nasz plan - dziś jedziemy do rodziców, na południe Polski. Tam prześpimy się i rano wyruszamy na trzytygodniowe wakacje.
W planach - Czarnogóra i Chorwacja. Pierwszy tydzień to dojazd i zwiedzanie Czarnogóry. Spontanicznie. Nie mamy żadnych rezerwacji, w bagażniku namiot i śpiwory. A potem dwa tygodnie w Chorwacji nad morzem z przyjaciółmi i ich dziećmi.

Do rodziców dojeżdżamy o północy. Dzieci śpią w fotelikach, wybudzają się na widok dziadków. Szybka toaleta i do łóżek, choć dzieci najchętniej by się pobawiły. Ale jutro długi dzień przed nami...



Wyświetl większą mapę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz