Startujemy!
Nasza pierwsza wyprawa do Azji. Na własną rękę, bez rezerwacji, z ogólnym planem. 4 tygodnie.
Na pewno będzie się działo.
Na początek ponad 10 godzin lotu.
Franek miał lekki stres przed lotem, ale jak zobaczył jakim samolotem lecimy, to od razu mu się raźniej zrobiło.
Na lotnisku w Singapurze. W tle robocik myjący podłogę, dzieciakom się bardzo spodobał, Janek gonił go po lotnisku :)
Przy samym lotnisku jest dworzec, z którego odjeżdżają autobusy do granicy z Malezją. Wysiada się tuż przed przejściem granicznym.
Automat biletowy
Z autobusu wysiada się, od razu trafiając na przejście graniczne po stronie Singapuru. Kontrola dokumentów a potem trzeba zejść na ulicę i złapać autobus, który przewozi przez most do kontroli po stronie malezyjskiej.
Do pierwszego hotelu, zarezerwowanego jeszcze w Polsce dotarliśmy późno, zmęczeni i głodni. Jetlag i wysoka wilgotność powietrza w połączeniu z wysoką temperaturą dały się nam we znaki.
Wyskoczyliśmy jeszcze na jedzenie do foodtracków w okolicy i poszliśmy spać.
Czego nie wolno wnosić do hotelu:













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz