Po śniadaniu na balkonie i kawie w Tawernie ruszyliśmy dalej. Najpierw pobliskie Kokkino Nero - podobno jedna z głównych destynacji Polaków wybierających się do Grecji. Miały tam się znaleźć baseny skalne, ale po ich obejrzeniu byliśmy bardzo zawiedzeni. Zupełnie nie umywały się tych, w jakich pływaliśmy kilka dni wcześniej. Samo Kokkino Nero nas mocno rozczarowało, typowo turystyczna osada, mnóstwo Polaków, ścisk, głośno, sporo śmieci. Nie nasze klimaty ;)
Ruszamy w stronę archeologicznego miejsca Vergina, po drodze zatrzymujemy się w mieście Weria, gdzie podobno przemawiał św. Paweł. Trochę spaceru w upale, koniecznie napoje chłodzące i zjeżdżamy do Verginy.
I już sama Vergina, w środku niestety nie można robić zdjęć, więc tylko dwa przed wejściem.
Po zwiedzaniu postanawiamy, że zostaniemy tu na noc, znajdujemy przyjemny pokoik i ruszamy jeszcze na spacer. A takiego małego stworka spotkaliśmy w ogródku.
A co robią starszaki, gdy się usypia Jasia? :)






































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz