26 lipca 2015
Po długiej rozmowie postanawiamy zmienić jednak tym razem nasz tryb podróżowania. Musimy się trochę dostosować do dzieci, do ich potrzeb. Chcieliśmy przejechać przez (prawie) całą Grecję, ale nie chcemy żeby odbyło się to kosztem naszych relacji. Na wszystko jest czas, a priorytetem jest dla nas spędzić dobrze i ciekawie, a przede wszystkim razem ten czas. Chcemy znaleźć hotel na kilka następnych dni, może na tydzień, potem zobaczymy, może wrócimy wcześniej do domu a pod koniec wakacji wyskoczymy jeszcze na kilka dni gdzieś w Polsce? Nie wiemy, poddamy się sytuacji, dostosujemy do tego co będzie się działo. Czasem trzeba popłynąć z prądem ;)
Po śniadaniu na kampingu rozkładamy się na basenie. Dzieciaki są w raju. Skaczą do wody, nurkują, szaleją. Jasio oswaja się z basenem, bawi się przy brzegu zabawkami. Jesteśmy na basenie SAMI. Wszyscy albo śpią, albo są nad morzem, albo wyjechali, ale nam to bynajmniej nie przeszkadza. Gdy Jasiowi bateryjki się wyczerpują wsiadamy w samochód i ruszamy znaleźć hotel na kilka kolejnych dni. W sumie to fajnie by było, gdyby to był hotel z basenem... ;) Jeździmy ponad godzinę, ale wszystkie hotele całkowicie zajęte (gdzie ten kryzys ja się pytam ;) ) albo mają wolne pojedyncze noce. I nagle... trafiamy na hotel odrobinkę dalej od plaży, z basenem, z wolnymi pokojami i przystępną ceną! TAK! Wystrój trochę w stylu późnego PRLu, ale czysto, schludnie. Zostaję z Krysią i Jasiem przy basenie (Krycha od razu wskakuje) a Marek z Frankiem wracają na kemping po nasze bagaże, namiot itd. Tego dnia już nigdzie się nie ruszamy. Odpoczywamy, pływamy w basenie, gramy w gry planszowe. Jesteśmy razem.
27 lipca 2015
Zaczynamy dzień od śniadania w hotelu a potem... basen! oczywiście. Moczymy się do momentu, gdy robi się już zbyt gorąco a Jasiek zaczyna być śpiący. Wsiadamy do samochodu i wyruszamy na wycieczkę. Cel - Arta z zabytkowym kamiennym mostem i świątyniami.
Bardzo mi zależało, żeby wejść do środka tej świątyni, ale niestety pech! Akurat tego dnia zwiedzanie było niemożliwe :(
Pochodziliśmy po starówce w okrooooopnym upale chłodząc się co chwilę lodami i zimnymi napojami.
Wymeczeni wracamy do hotelu, ale najpierw objazd dookoła Zatoki Ambrakijskiej. Fajne widoki i frajda z przejechania tunelem pod ujściem zatoki :)
Wracamy do hotelu dość późno, za późno na basen. Za to niedaleko odkryliśmy fajne atrakcje, więc dzieci zachwycone :)
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz